
Segregacja odpadów przestała być w Polsce nowinką – dla zdecydowanej większości z nas to po prostu codzienność, jak mycie zębów czy zamykanie drzwi na klucz. Ale czy na pewno wiemy, co robimy? Najnowsze badanie „System segregacji odpadów oczami Polek i Polaków” zrealizowane w maju br. przez Zymetria na zlecenie RLG pokazuje ciekawy paradoks: segregujemy niemal wszyscy, a mimo to tylko co szósta osoba czuje się w tym w pełni pewnie. Sprawdźmy, co jeszcze wynika z tych danych, i które odpady wciąż są dla nas kłopotliwe.
Segregacja weszła nam w krew
Zacznijmy od dobrych wiadomości. Aż 80% Polek i Polaków deklaruje, że segregacja odpadów stała się naturalnym elementem ich codziennego życia. Jeszcze więcej, bo 84% badanych, wie, że to, co robimy z odpadami w domu, ma duży wpływ na możliwość odzyskania surowców. Innymi słowy: rozumiemy, że nasz dom to pierwszy etap segregacji umożliwiający efektywny recykling.
Widać to też w liczbach dotyczących samej praktyki. Osoby, które w ogóle nie segregują odpadów, to dziś margines – zaledwie 2% badanych. Najwięcej z nas dzieli odpady na pięć frakcji (29%) lub cztery (28%), a 12% deklaruje, że segreguje na więcej niż pięć frakcji. Oznacza to, że blisko siedem na dziesięć gospodarstw domowych rozdziela odpady co najmniej na cztery pojemniki.
Najlepiej oswoiliśmy frakcje: plastik i metale, które segreguje 91% badanych, papier i szkło - po 85%. Wyraźnie słabiej wypada frakcja bio, którą wskazała połowa respondentów.
Segregujemy, ale bez pewności siebie
I tu zaczyna się ciekawiej. Choć segregujemy niemal powszechnie, tylko około 16% Polaków i Polek czuje się w segregacji w pełni pewnie. Zdecydowana większość, bo 64%, zna zasady ogólnie, ale ma wątpliwości przy konkretnych odpadach.
Co więcej, segregacja budzi w nas zaskakująco silne emocje. 52% badanych twierdzi, że temat odpadów wywołuje napięcia i podziały społeczne, a 41% odczuwa negatywne emocje wobec osób, które nie segregują. Odpady okazują się więc nie tylko kwestią ekologii, ale i relacji sąsiedzkich.


Szklanka, kurczak i śpiewający pluszak, czyli wielcy mistrzowie kamuflażu
Badanie wskazuje, które odpady sprawiają nam najwięcej kłopotów. Rekordzistką pod względem błędnych wskazan respondentów okazała się zwykła szklanka: aż 84% badanych nie wie, jak prawidłowo się jej pozbyć. Intuicja podpowiada: szkło do szkła. Tymczasem szklanki, podobnie jak talerze czy szyby, mają inny skład niż szkło opakowaniowe i powinny trafić do odpadów zmieszanych, a nie do zielonego pojemnika.
Na podium problematycznych odpadów znalazły się też e-papierosy - 64% z nas nie wie, co z nimi zrobić. A to elektroodpady: zawierają baterię i elektronikę, więc ich miejsce jest w punkcie zbiórki elektroodpadów, które znajdują się np. w marketach.
Kłopotliwe są również resztki kurczaka (56%). Resztki mięsa i kości w większości gmin nie powinny trafiać do brązowego pojemnika bio, lecz do zmieszanych. Warto jednak sprawdzić zasady obowiązujące w swojej gminie, bo mogą się różnić.
Ciekawy wątek dotyczy zabawek. 48% respondentów nie uważa zabawek na baterie za elektroodpady, a w przypadku śpiewających pluszaków odsetek ten rośnie do 57%. Miękki miś nie kojarzy się z elektroniką, a jednak: jeśli zabawka gra, świeci lub porusza się dzięki bateriom, po zakończeniu swojego życia jest elektroodpadem i powinna trafić do specjalnego punktu zbiórki.
Listę problematycznych odpadów zamykają tekstylia i buty (28%) oraz opakowania wielomateriałowe (20%), czyli na przykład kartony po mleku i sokach, które powinno się segregować do żółtego pojemnika na plastiki i metale.
Baterie, elektroodpady, tekstylia – frakcje drugiej kategorii?
Badanie pokazuje też wyraźną różnicę między frakcjami „codziennymi” a tymi, które segregujemy od święta. Baterie regularnie segreguje tylko 33% badanych, elektroodpady – 30%, a tekstylia – 28%. To istotna luka, bo właśnie te odpady są z jednej strony bardzo wartościowe surowcowo, a z drugiej potencjalnie najbardziej szkodliwe, gdy trafią tam, gdzie nie powinny.
Powód wydaje się prosty: plastik czy papier wyrzucamy codziennie i mamy na nie pojemnik pod zlewem, natomiast zużyta bateria, stary telefon czy znoszona kurtka pojawiają się rzadko i wymagają dodatkowego wysiłku – trzeba wiedzieć, gdzie je oddać, i faktycznie to zrobić. Tymczasem punkty zbiórki elektroodpadów i baterii znajdziemy dziś w większości sklepów z elektroniką, w wielu marketach, a większe sprzęty możemy oddać w PSZOK-ach.
Punkty zbiórki tych wszystkich kategorii odpadów opisaliśmy tutaj.
Świadomość rośnie i to szybko
Najbardziej optymistyczna część badania dotyczy zmian w czasie. W porównaniu z 2024 rokiem wiedza Polaków o tym, jak naprawdę działa system, wyraźnie wzrosła:
- 66% wie, że posegregowane odpady nie trafiają do jednej śmieciarki – dwa lata wcześniej wiedziało to zaledwie 45% badanych. To ważne, bo mit „i tak wszystko ląduje razem” przez lata skutecznie zniechęcał do segregacji.
- 60% wie, że segregowanie w domu ma znaczenie dla całego systemu (w 2024 r. – 47%).
- 54% wie, że plastików nie trzeba myć przed wyrzuceniem – wystarczy je opróżnić (w 2024 r. wiedziało to 41% badanych).
Każdy z tych wskaźników wzrósł o kilkanaście punktów procentowych w ciągu zaledwie dwóch lat. To pokazuje, że edukacja ekologiczna działa, a mity ustępują miejsca faktom.
GOZ? A co to takiego?
Jest jednak obszar, w którym przed nami jeszcze długa droga. 55% badanych nigdy nie spotkało się z pojęciem GOZ, czyli gospodarki obiegu zamkniętego. A to właśnie GOZ jest ideą, która spina wszystkie te wysiłki w całość: chodzi o to, by surowce krążyły w gospodarce jak najdłużej. Z naszej butelki powstała nowa butelka, a z odzyskanych ze starego telefonu metali kolejne urządzenie.
Można segregować odpady, nie znając tego terminu i większość z nas właśnie tak robi. Ale zrozumienie, po co to wszystko, zmienia perspektywę: segregacja przestaje być obowiązkiem, a staje się realnym wkładem w domykanie obiegu surowców.
Ściągawka na koniec
Na podstawie najczęstszych “wpadek” z badania, przygotowaliśmy krótką listę zasad do zapamiętania (lub powieszenia na lodówce):
- Szklanka, talerz, szyba do zmieszanych, nie do szkła. Zielony pojemnik jest tylko na szkło opakowaniowe: butelki i słoiki.
- Śpiewający pluszak i inne zabawki na baterie to elektroodpady. Oddaj je do punktu zbiórki elektroodpadów.
- E-papieros – również elektroodpad. Nigdy do kosza.
- Resztki kurczaka – mięso i kości z reguły do zmieszanych, nie do bio (sprawdź zasady w swojej gminie).
- Karton po mleku lub soku – opakowanie wielomateriałowe, wrzuć do żółtego pojemnika (metale i tworzywa sztuczne).
- Plastikowych opakowań nie myj – wystarczy je opróżnić.


O badaniu:
Badanie zrealizowano w maju 2026 r na zlecenie RLG przez Zymetrię. Część ilościową przeprowadzono metodą CAWI na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1000 osób w wieku 18–70 lat. Uzupełnieniem były 2 zogniskowane wywiady grupowe online z osobami odpowiedzialnymi za zakupy oraz wyrzucanie i segregowanie odpadów w gospodarstwie domowym. Badanie zrealizowano w ramach publicznych kampanii edukacyjnych.
